Oczy Lasu – kalendarz Ecol 2026

Kalendarz Ecol 2026 – oczy lasu to opowieść o uważnym patrzeniu na przyrodę i dostrzeganiu tego, co na co dzień pozostaje niewidoczne. W tegorocznej edycji firmowego kalendarza Ecol zapraszamy Państwa w podróż przez lasy, łąki i mokradła Górnego Śląska – miejsca bliskie zarówno naszej firmie, jak i autorowi fotografii.

kalendarz-2026-2

kalendarz Ecol 2026

Oczy Lasu

Tegoroczny kalendarz Ecol to zbiór fotografii cenionego fotografa przyrody, leśnika i ornitologa – Tomasza Sczansnego, który od lat dokumentuje świat natury z niezwykłą uważnością i wrażliwością.

Każde z trzynastu zdjęć powstało na Górnym Śląsku – w regionie, z którym związany jest zarówno autor fotografii, jak i firma Ecol, i który skrywa znacznie więcej przyrodniczego bogactwa, niż mogłoby się wydawać.

Zdjęcia zawarte w kalendarzu stanowią zapis prawdziwych przyrodniczych cudów – ujęć wymagających długiego przygotowania, cierpliwości i doskonałego wyczucia chwili. W ramach naszego wpisu każde zdjęcie zostanie uzupełnione autorskim komentarzem, odsłaniającym jego historię, kontekst oraz kulisy powstania.

Autorem wszystkich zdjęć i historii w tegorocznym kalendarzu Ecol jest Tomasz Sczansny. Od początku swojej przygody z fotografią, która rozpoczęła się w 2003 roku, towarzyszy mu pasja do przyrody, a w szczególności do ornitologii. To właśnie natura stała się głównym tematem jego zdjęć. W swoich fotografiach stara się ukazywać bogactwo przyrodnicze Górnego Śląska i jednocześnie obalać mit „czarnego Śląska”.

Jak sam o sobie mówi: – Fotografia to dla mnie znacznie więcej niż tylko naciśnięcie spustu migawki. To proces zaczynający się od obserwacji, przez analizę pogody, po długie przygotowania w terenie. Dlatego każda fotografia ma swoją historię. Często szukam nieoczywistych ujęć i nietypowych perspektyw, by pokazać znane elementy przyrody w zupełnie nowym świetle. Dzięki fotografii mogę zabrać ze sobą wycinek świata, który widzę przez obiektyw, i pokazać go tym, którzy często nie są świadomi różnorodności przyrodniczej.



okładka: meandry rzeki Rudy

– Meandry rzeki Rudy, naszej śląskiej Amazonki od dawna były dla mnie fotograficznym marzeniem. Zanim na dobre pojawiły się drony wykorzystywane w fotografii, próbowałem wszystkiego, by spojrzeć na rzekę z góry: nawet wysokiej drabiny, która pozwalała uchwycić zaledwie fragment jednego zakola.

– Prawdziwy przełom przyszedł dopiero wraz z lotem helikopterem, podczas którego pilot leciał dokładnie tam, gdzie wskazywałem. Dla lepszego widoku wyjęto jedno z okien, a ja, przypięty uprzężą do fotela, mogłem po raz pierwszy zobaczyć całość tej niezwykłej struktury. Ten obraz zapadł mi w pamięć na zawsze.

– Dolina rzeki Rudy, ze względu na swoją niedostępność i brak wydeptanych ścieżek, pozostaje ostoją dla wielu gatunków zwierząt. To właśnie tam powstało wiele moich fotografii. Rzeka przyciąga nie tylko gatunki wodne, ale także zwierzęta lądowe, które przychodzą tu, by ugasić pragnienie lub znaleźć orzeźwienie w upalne dni.

– Kilka lat później, wraz z upowszechnieniem dronów, w 2016 roku wykonałem pierwsze zdjęcia rzeki z ich użyciem. Dały one nie tylko swobodę lotu w odpowiednim momencie i przy sprzyjającej pogodzie, ale także możliwość regularnej obserwacji zmian zachodzących w korycie – rzeka nieustannie „żyje” i przekształca swój bieg. Na drugim planie zdjęcia widoczny jest teren po pożarze z 1992 roku, kiedy to ogień strawił około 9 tysięcy hektarów lasów, największy pożar lasów w powojennej historii Polski.


styczeń: wiewiórka

„(…) na zdjęcie, z którego byłem naprawdę zadowolony, musiałem czekać niemal dwa lata”.

– Mieszkając w lesie, na co dzień dzielę przestrzeń z wieloma zwierzętami, które naturalnie stały się częścią mojego ogrodu. Część z nich zapraszam świadomie – wieszając budki lęgowe, ustawiając poidła czy karmniki, inne pojawiają się same, skuszone obecnością drzew owocowych. Od dawna jestem przyzwyczajony do tego, że to, co rośnie wokół domu, nie należy wyłącznie do mnie. Zwierzęta korzystają z tych zasobów bez skrupułów, nie zawsze mając ochotę się nimi dzielić.

– Najlepszym przykładem są wiewiórki. Kilka z nich regularnie ogołaca dwa moje drzewa orzechowe, tak skutecznie, że do dziś nie udało mi się spróbować ani jednego orzecha. Zaczynają swoją ucztę jeszcze wtedy, gdy owoce są w zielonej skórce. W pewnym momencie pomyślałem, że skoro nie mam z tego żadnych kulinarnych korzyści, spróbuję przekuć tę sytuację w coś innego, w fotografię.

– Przez długi czas obserwowałem ich zachowanie: trasę, którą pokonują z lasu na drzewo, miejsca startu i lądowania oraz długie, precyzyjne skoki między gałęziami. Wystarczyło znaleźć odpowiednie miejsce i cierpliwie czekać. Choć dziś brzmi to prosto, na zdjęcie, z którego byłem naprawdę zadowolony, musiałem czekać niemal dwa lata.

– Z czasem moi znajomi, wiedząc o „szajce wiewiórek” buszującej w moim ogrodzie, zaczęli przynosić orzechy. To stworzyło kolejne okazje do fotografowania – zwłaszcza w momentach, gdy wiewiórki wykonywały dalekie skoki, wykorzystując długi, puszysty ogon jako ster i stabilizator lotu. Przy okazji mogłem z bliska obserwować ich zapobiegliwość: nadmiar pożywienia znikał w kretowinach, szczelinach kłód i zakamarkach ziemi, tworząc spiżarnie na czas, gdy orzechów już zabraknie. To właśnie z takich chwil cierpliwego obserwowania i wielokrotnych prób powstała ta fotografia.


kolejne historie

To dopiero początek naszej podróży przez „Oczy lasu”. Kolejne opisy zdjęć – wraz z komentarzami autora – pojawią się już wkrótce, zabierając nas w kolejne zakątki przyrody Górnego Śląska i pozwalając odkrywać jej niezwykłe detale.


Brak połączenia z internetem

Nie udało się nawiązać połączenia z siecią. Upewnij się, że masz dostęp do internetu, a następnie odśwież stronę, aby kontynuować korzystanie z serwisu.